stycznia 05, 2019

PODSUMOWANIE GRUDNIA I CAŁEGO ROKU 2018!


Podsumowanie grudnia 2018:


 Grudzień to czas, kiedy od samego początku człowiek rzuca się w wir przedświątecznych zakupów, Mikołajek, solidnego sprzątania, a coraz mniej poświęca książkom czy innym rozrywkom. My na szczęście zawsze znajdziemy chwilkę spokoju w tym szaleńczym pędzie, by zaczerpnąć powietrza, przeczytać kilka stron powieści, obejrzeć dobry film, zrobić wspólnie babeczki, tańcząc i śpiewając do „Last Christmas”. Mimo wszystko grudzień to również czas refleksji, zebrania do kupy wszelakich osiągnięć z mijającego roku, tak więc i my pozwolimy sobie na moment zadumy. W 2018 roku działo się naprawdę wiele dla nas obu. Postanowiłyśmy zebrać się w sobie i wreszcie założyć bloga, który przetrwa dłużej niż miesiąc. Udało się! W kwietniu Arystokratki spod księgarni pokazały się światu jako dwie anonimowe dziewczyny pałające miłością do czytania. Dziś, po kilku miesiącach, zebrałyśmy na IG ponad 600 obserwujących, wspaniałych ludzi, których i my podziwiamy za swoją działalność w mediach, za rzetelne i dobre recenzje. Zawarłyśmy także kilka solidnych współprac, z których ogromnie się cieszymy, dlatego jeszcze raz dziękujemy Wydawnictwu Novae Res za naszą stałą, naprawdę świetną współpracę; dziękujemy grupie Ailes, Wydawnictwu Znak (OMG Books), Wydawnictwu Czarna Owca, grupie dziewczyn z NieGrzeczne Dziewczyny Recenzują za zaufanie i wielokrotne powierzanie nam książek, które trafiały pod nasze baczne oko recenzentek. Dziękujemy również Wydawnictwu NieZwykłemu, z którym dopiero stawiamy małe kroczki, oraz dwóm znakomitym autorkom: D.B. Foryś i Samancie Louis za to, że dały nam możliwość patronowania ich świetnym powieściom. To był doprawdy owocny rok dla naszego raczkującego bloga! Trafiłyśmy na Targi Książek w Katowicach dwa dni pod rząd, spotkałyśmy wspaniałe autorki i autorów, jak chociażby Melissę Darwood czy Federico Moccię. Pojawiłyśmy się także w Krakowie na Międzynarodowych Targach Książki jako pełnoprawne bloggerki, spotykając tam Agatę Czykierdę-Grabowską, Augustę Docher czy wiele, wiele innych autorów! Teraz pozostaje nam życzyć Wam szczęśliwego Nowego Roku, który, mamy nadzieję, będzie dla Was kolejnym zaskakującym, dobrym, pełnym wrażeń rokiem.
Tym miłym akcentem przechodzimy do stałego podsumowania grudnia.

Podsumowanie według Arystokratki A.:

W tym miesiącu przeczytałam dwanaście książek, z czego jestem bardzo dumna, więc zaczynamy!

„Odzyskane szczęście” Abbi Glines -> recenzja znajduje się tutaj.
To krótka, lecz piękna, wzruszająca powieść o walce z samym z sobą, o walce o miłość, o przyjaźni, bliskiej relacji, która sprawia, że jesteśmy w stanie wreszcie stanąć na nogi, pokazać swoją wewnętrzną siłę. Książka pomimo wielu lukrowych momentów stanowiła dla mnie coś naprawdę wyjątkowego i pięknego, nawet jeśli utarła parę schematów.

„Siła, która ich przyciąga” Brittainy C. Cherry -> recenzja znajduje się tutaj.
Książki Brittainy cieszą się u mnie wielką aprobatą i za każdym razem, gdy po nie sięgam, kończę z chusteczkami w ręce, naprawdę! Ta powieść nie odstępowała od reszty, była niesamowitą historią, która rozłożyła mnie na łopatki. Emocjonalna bomba! Każda strona była przesiąknięta tyloma uczuciami naraz, że nie dało się nie wzruszyć czy nie zaśmiać. „Siła” wysoko postawiła poprzeczkę podobnym w tematyce książkom.

„Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie” Tim Peake.
Świetnie napisana, poruszająca ciekawe zagadniena książka dla fanów nie tylko podróży w kosmos, ale i życia astronauty. Autor w naprawdę fajny i przystępny sposób odpowiadał na zadawane przez internautów pytania, dzięki czemu czytelnik dostaje niezłą księgę ciekawostek, faktów i opowiadań o kosmosie, o zawodzie astronauty, o życiu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Powieść przeczytałam w mgnieniu oka, była rewelacyjna, a przez pana Tima jeszcze bardziej zapragnęłam zobaczyć kosmos!

„Kosmiczne zachwyty” Neil deGrasse Tyson -> recenzja znajduje się tutaj.
Pozostając w kosmicznej tematyce sięgnęłam po pozycję pana Tysona i wchłonęłam ją niczym odkurzacz śmietki na podłodze. Osiemnaście rozdziałów opowiadających o zagadnieniach dotyczących Wszechświata, Układu Słonecznego, planet, asteroid, planetoid, antymaterii, materii czy prędkości światła. Interesujące, ciekawie napisane artykuły są idealne nawet dla takiego laika jak ja.

„Szkoła szpiegów” Denis Bukin, Kamil Guliev -> recenzja znajduje się tutaj.
Marzyliście, by kiedyś zostać szpiegami, poprawić koncentrację oraz pamięć? Ta książka jest właśnie dla Was! I żeby nie brzmieć jak typowa kobieta z reklamy, rozwinę wątek. „Szkoła szpiegów” to nie tylko cenne ciekawostki na temat pracy agenta dla KGB, ale i mnóstwo praktycznych ćwiczeń oraz porad dla każdego z nas. W książce znajduje się wiele fajnych ćwiczeń, które można wykonać w domu, a które po czasie przynoszą super rezultaty w postaci poprawionej koncentracji i pamięci. O tak, moi drodzy, ta powieść działa cuda!

„Tylko oddech” Magdalena Knedler
Wzruszająca historia o dwóch siostrach, które by zacisnąć więzi, by poznać przeszłość jednego z bliskich dla kobiet mężczyzny, postanawiają wyruszyć w krótką wyprawę na Hel. Książka ta pokazała piękno rodzinnej miłości, pokazała piękne, ale również te niszczące relacje między  dwojgiem ludzi; pokazała ciężką przeszłość oraz uczucie wręcz zakazane. Rodzinna, wzruszająca, po prostu piękna historia, która łapie za serce!

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” J.K. Rowling, Jack Thorne i inni.
Długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki i bardzo dobrze, tak właściwie mogłam jej nie czytać. Kocham Pottera, naprawdę, ta seria jest ze mną od dziecka, dlatego znam ją na pamięć i nadal uwielbiam całym sercem, jednak uważam, że ten scenariusz, który powstał przez kilku autorów, mógłby nie istnieć. Wydaje mi się, iż historia dziecka Pottera oraz dziecka Draco jest zbyt naciągana i zbyt niepotrzebnie się dłużąca. Cieszę się, że mogłam odstawić książkę na półkę, gdyż na pewno nigdy więcej do niej nie wrócę. O wiele bardziej kocham dawnego Pottera, aniżeli czterdziestoletniego ojca trójki dzieci.

„Zatoka” Agnieszka Wolińska-Wójtowicz 
Romantyczna, urokliwa historia otoczona krajobrazem polskiego Morza Bałtyckiego, małym miasteczkiem, sympatycznymi mieszkańcami. Powieść ciepła, ujmująca, przypominająca o pięknych, słonecznych wakacjach, o nowych początkach, lepszych startach, o sile przyjaźni i miłości od pierwszego wejrzenia.

„Światło anioła” Izabela Zawis
Książka przeczytana na jednym wdechu. Choć napisana bardzo przystępnym, dobrym stylem, historią nie urzekła mnie w żadnym stopniu. Przypomniała mi tylko o serii „Szeptem” oraz „Upadli”, lecz nie wniosła prawie nic nowego w świat aniołów czy demonów, pomijając inne nazwy. Mimo wszystko sama fabuła całkiem interesująca, jednak bardziej skierowana do młodzieży aniżeli osób dorosłych.

„Zła Miłość” Samanta Louis -> recenzja patronatu znajduje się tutaj.
Dobre, pochłaniające New Adult, które jest drugim dzieciątkiem autorki, a robi naprawdę świetne wrażenie. Historia nie taka łatwa jak się na pierwszy rzut wydaje; historia o trudnej miłości, o walce z samym sobą, o utraconej przyjaźni, wielkich zmianach w życiu. Naprawdę urzekająca powieść!

„Forever My Girl” Heidi McLaughlin -> recenzja znajduje się tutaj.
Porywająca, wzruszająca historiia o dawnej miłości. Jak to mówią „stara miłość nie rdzewieje”, i ta książka jest na to żywym dowodem. Mimo że na rynku jest wiele powieści o podobnej tematyce, to właśnie „Forever My Girl” potrafiło czymś do siebie przyciągnąć, czymś skusić i pozostawić w czytelniku ogromną chęć do obejrzenia filmu na podstawie książki!

„Jestem żoną terrorysty” Laila Shukri
Jak zawsze mocna, mrożąca krew w żyłach historia. Tym razem o żonie terrorysty. Temat jest wciąż aktualny, a Laila w doskonały sposób przybliżyła czytelnikom świat terroru, małych dzieci zwanych „lwiątkami kalifatu”, świat kobiet bojowników i tego, co nimi kieruje. Chociaż poprzednie książki Laili bardziej mną wstrząsnęły, ta również była dobra, mocna i brutalna w prawdzie, którą głosi.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o książki przeczytane w grudniu. Teraz możemy skupić się na kilku polecanych filmach, które obejrzałam w tym miesiącu. Zaczynamy od komedii romantycznej czyli „Bajecznie bogaci Azjaci” reżyserii Jona M. Chu; komedii wręcz porywającej. Może i ktoś by powiedział, że tematyka lekko oklepana, a nawet żałosna, jednak produkcja urzekła nas obie. Nawet nie wspomnę, ile już razy oglądała film Julia! Wspólnie obejrzałyśmy również bajkę (tak wiecie, dla rozluźnienia oczywiście) „Hotel Transylwania 3” reż. Genndy Tartakovsky, a na koniec istna wisienka na torcie, czyli „Narodziny gwiazdy” reżyserii wspaniałego Bradleya Coopera. Film zrobił ogromną furorę, wywołał burzę emocji, lawinę płaczu i wszystkiego, co najgorsze, a zarazem najlepsze. Muzyka odurza, aż chce się jej więcej, aktorzy grają fenomenalnie, natomiast całość prezentuje się wręcz niesamowicie!

Podsumowanie według Arystokratki J.:

W tym miesiącu ciut poprawiłam swoje czytanie, choć powiem szczerze, że było ciężko ze względu na święta. Mimo wszystko mogę powiedzieć, że łącznie przeczytałam osiem książek, jeśli oczywiście przewodniki się wliczają. Nie każdą jednak recenzowałam. Zaczynamy!

„Konsorcjum” A.S. Sivar -> recenzja znajduje się tutaj.
Ciekawa, piękna, erotyczna książka, która zachwyciła mnie w tym miesiącu! Bohaterowie nie raz sprawili, że śmiałam się do rozpuku, a akcja totalnie zaskakiwała! Bohaterki przypominały mi moją przyjaźń z Arystokratką A. Świat, który przedstawiła autorka spodobał mi się, a miłość, którą tam opisała, niejednokrotnie sprawiła u mnie dreszczyk ekscytacji!

„Forever My Girl” Heidi McLaughlin
Zniewalająca, obłędna i mocna! Z piękną muzyką dodatkowo. Wzruszająca historia o walce o rodzinę, dawną miłość. Łzy gwarantowane. Autorka zabiera czytelnika w swój świat i zaskakuje go barwną akcją i wspaniałymi bohaterami. Czy pierwsza, prawdziwa miłość jest w stanie wygasnąć na zawsze? Czy jest się w stanie zapomnieć o mężczyźnie, którego się tak mocno kochało, że w efekcie pękło serce? To wszystko zapewnia „Forever My Girl”, książka fenomenalna!


„Misfit” Kamila Głowacka -> recenzja znajduje się tutaj.
Kolejna książka, gdzie muzyka gra ważną rolę w życiu bohaterów. Tajemnica, którą skrywa, sprawia, że chce się ją jak najszybciej odkryć. Postacie z marzeniami, które napędzają ich do działania, do walki Uporanie się z przeszłością jest trudne, a patrzenie na to, jak robią to bohaterowie, pokazuje, że nie można się poddać.

„Mleko i miód” Rupi Kaur
Od zawsze kochałam poezję, a z Rupi zaczęła się moja głębsza przygoda z jej twórczością. Autorka pokazała mi każdy odcień, fragment kobiecości. Zachwyciła i ujęła mnie swymi tekstami, choć przyznam, że brakowało mi w nich czegoś, czego nie potrafię skonkretyzować. Mimo wszystko polecam za świetne wiersze!

„Miała dzikie serce” Atticus
Muszę przyznać, że zakochałam się w poezji Atticusa! Jego wiersze dotknęły mojej duszy i sprawiły, że miałam niedosyt jego poezji. Gdzie u Rupi Kaur zabrakło mi czegoś, to znalazłam to tu w „Miała dzikie serce”. Może chodziło o to, że ten przekaz był tak prosty, a zarazem tak prawdziwy, że podbił moje serce. Piękna, wzruszająca poezja Atticusa, którą gorąco polecam!

„Przewodnik. Miami i Florida Keys” National Geographic
Zawsze uwielbiałam czytać o innych miastach, ich najciekawszych miejscach czy ciekawostkach, a tu znalazłam wszystko to, czego szukałam. Poznałam bliżej Miami oraz Florydę, czułam się tak, jakbym tam była dzięki znakomitym fotografiom oraz opisom.

„Przewodnik. Wiedeń” National Geographic
Poznalam jedno z licznych miast bliżej, które tak pragnę zwiedzić, a dzięki przewodnikowi wiem lepiej, które miejsca zachwycają i sprawiają, że chce się je odwiedzić. Tak jak w przypadku pierwszego przewodnika, miałam wrażenie, że i w Wiedniu byłam. Piękne miasto, które mam nadzieję w przyszłości zwiedzić.

„Zła Miłość” Samanta Louis -> recenzja znajduje się tutaj.
Dobre New Adult, jednak zabrakło mi pewnego powera i ognia, dzięki któremu książka byłaby znacznie lepsza. Autorka dobrze opisała emocje, a czytelnik mógł niejednokrotnie mocniej wczuć się w lekturkę. „Zła Miłość” to już druga pozycja autorki, która zadebiutowała pozycją „Chłopak, który pokazał mi, jak żyć”.

Z filmów, które obejrzałam to „Alpha” reż. Alberta Hughes, następnie „Bajecznie bogaci Azjaci”, „Hotel Transylwania 3”, „Król Skorpion: Księga Dusz” reż. Chucka Russela. Właściwie w tym miesiącu sporo oglądałam, gdyż poszło jeszcze „Młodzież bez Boga” reż. Alaina Gsponera, „Narodziny Gwiazdy”, „Zamiana z księżniczką” reż. Mike’a Rohl oraz na koniec „Jumanji: Przygoda w dżungli” reż. Jake’a Kasdana.

Szczęśliwego Nowego Roku, kochani!

2 komentarze:

  1. Największą wadą "Przeklętego dziecka" jest to, że było pisane głównie pod oczekiwania fanów. Jako odrębna książka, dodatek do serii mogło być, ale ja wyobrażam sobie dalsze losy Harry'ego i jego dzieci inaczej. Traktuję to, co tam było z przymrużeniem oka. Było spoko i tyle. Chociaż bardzo mnie bolał fakt, że Albus został umieszczony w Slytherinie. Harry wykazał przynależność do niego, bo miał w sobie cząstkę Voldemorta, która "była nieżywa", gdy płodził dzieci, więc nie mógł jej przekazać. Poza tym bał się tam trafić, a wątpię, żeby się przekonał w tak krótkim czasie.

    swiatwedlugkasi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo zdanie, także całkiem inaczej to sobie wszystko wyobrażałam i właściwie byłam w ciężkim szoku, kiedy dotarłam do momentu, w którym Albus trafił do Slytherinu, od początku przeczuwałam to w chwilach, kiedy sam się tego obawiał i pytał "a co jeśli tam trafię", mimo wszystko nie podobało mi się to zagranie. Z "dodatków" wolę już Fantastyczne zwierzęta, ale na pewno nie "Przeklęte dziecko", niestety :(
      /Aga

      Usuń

Wywiad z autorkami "Planu Huberta"!

Ewelina Kluss i Marta Prokopek-Pyśk to debiutujące autorki, które zawodowo zajmują się obszarem zarządzania zasobami ludzkimi. Uzyskały ...

Copyright © 2016 Arystokratki spod księgarni , Blogger