grudnia 09, 2018

Przedpremierowo patronat arystokratek, zranione serce, bolesna przeszłość, czyli "Zła Miłość"!


„Zła Miłość”
Autor: Samanta Louis
Kategoria: New Adult
Wydawnictwo: e-bookowo
Stron: 207
PATRONAT ARYSTOKRATEK!
Premiera: 10.12.2018!

Kiedyś Deana i Cassie łączyło piękne, silne uczucie, które w pewnym momencie zamroziło serca obojga, a skrywana tajemnica rozdzieliła tę dwójkę, by nie mogła być ze sobą. Przyjaźń przerodziła się w nienawiść, w niechęć, we wściekłość na widok niegdyś tak bliskiej osoby. Czy więc tej tak różnej dwójce bohaterów uda się ponownie dojść do porozumienia, do relacji, którą utracili dwa lata temu? Odpowiedź na to pytania z pewnością znajdziecie w książce Samanty Louis, a my tym krótkim wstępem zapraszamy na podwójną recenzję naszego kolejnego, świetnego patronatu!

Recenzja Arystokratki A.:

„Zła Miłość” to już druga powieść autorki. Jej debiut nosi tytuł „Chłopak, który pokazał mi, jak żyć” i wciąż możecie go nabyć na różnych stronkach. Tym razem, po świecie z demonami i mocnym humorem, przechodzimy do bardziej przyziemnych, bolesnych problemów, z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie. Powieść Samanty jest z gatunku New Adult, mamy do czynienia ze studentami, ich rozterkami, przeszłością, która zostawiła niemałe piętno w sercu obu głównych postaci; z wredną, równie zranioną kuzynką czy też próbami załagodzenia napiętej atmosfery między naszymi dwoma kluczowymi wisienkami na torcie. Zacznę jednak od początku, przedstawiając Wam, o czym w ogóle jest najnowsza książka Samanty Louis.

„Chciałam Deana, nieważne jak bardzo wmawiałam sobie, że jest inaczej, ale nie byłam pewna, czy on chce mnie”

Historia przedstawia losy stosunkowo młodych bohaterów, gdyż są to lata ich studiów. Cassie, wcześniej wrażliwa, romantyczna dziewczyna, po uszy zakochana w wyjątkowym chłopaku, powierzyła mu swoje serce, lecz ten brutalnie je zgniótł, uciekając od płomiennego uczucia. Po dwóch latach w życiu tej młodej kobiety sporo się zmieniło, ona sama uległa definitywnej zmianie. Jedne z wakacji ma spędzić u ciotki i jej córki, która kiedyś była jej bliską przyjaciółką, jednak i Laura poprzez zranienie zmieniła się w kogoś, kim wcześniej nie była. W to piękne, słoneczne lato pojawia się kilka nieznośnych problemów, w tym mieszkający nieopodal Dean, dawna miłość Cassie, oraz niemożliwa, chamska kuzynka. Gdy więc oboje, pałając do siebie nienawiścią, mają spędzić tak blisko siebie tyle czasu, czy dadzą radę unikać się, nie wspominając tego, co było kiedyś?


„Zła Miłość” to dobre New Adult, to mogę przyznać bez bicia. Powieść dość krótka, bo zawiera ledwo dwieście stron, jednak to nie znaczy, iż autorka nie zdążyła przekazać czegoś wartościowego i istotnego, bowiem zrobiła to. Samanta pokazała czytelnikom niezwyciężoną relację, która walczy ze sobą, próbując uciec od tego, co naprawdę czuje. Motyw miłości to jeden z najbardziej znanych motywów i wielu autorom nie udaje się przedstawić go oryginalnie czy wyjątkowo; tak, by książka została zapamiętana, myślę jednak że Samanta Louis powinna zakorzenić się w waszych biblioteczkach, bo bardzo dobrze pisze o miłości, aż chce się więcej opisów relacji, tych wewnętrznych walk i rozterek bohaterów. Bywały momenty błahe, mało znaczące dla powieści, lecz samymi problemami człowiek by się zanudził, rzucając książkę w kąt. „Złą Miłość” czyta się błyskawicznie ze względu na użycie języka potocznego w dużych ilościach. Bohaterowie nie przebierają w słowach, prosto z mostu mówiąc o tym, co myślą, czasami w dość wulgarny sposób, co niejednokrotnie mnie raziło, gdyż osobiście nie przepadam za nadmiarem przekleństw w literaturze, wciąż gdzieś razi mnie w oczy ilość brzydkich wyrażeń, aczkolwiek potrafię to zrozumieć, przysłuchując się ludziom w moim wieku czy lekko starszych, bo wiem, że to właśnie ich język. W kwestii stylu autorki mogę przyczepić się jedynie do chaosu w zdaniach czy powtórzeń, które gdzieś mi się przewijały, ale to czasami i to w małych ilościach. Generalnie powieść czytało się szybko i większych problemów z językiem czy stylem już nie było oprócz tego, co wymieniłam.

„Co mogę ci powiedzieć, tak już z nimi jest, rozkochują nas w sobie, a potem odchodzą, jak gdyby nigdy nic. Ból wpisany jest w miłość”

„Zła Miłość” zawiera kilku ciekawych bohaterów, chociaż przyznam szczerze, że nie zdążyłam się zbytnio do nich przywiązać. Po prostu polubiłam ich, aczkolwiek nie wszystkich. Chociaż czułam ból Cassie, niejednokrotnie nie potrafiłam znieść jej lekkomyślnego, niekiedy żałosnego zachowania czy tych wszystkich zemst, intryg czy działań skierowanych po to, by dobić Deana. Jest to charakterystyczna postać, potrafi zirytować, ale i wzbudzić w czytelniku współczucie czy chęć przekomarzania się z nią. Dean natomiast bardziej wpadł w mój gust, zważywszy na skrywaną przez niego tajemnicę, która dodawała mu mroku. Ciekawość wzbudziła również Laura aka Lori, i jej metamorfoza. Przez całą powieść kibicowałam jej oraz Cassie, by mogły odbudować swoją relację, bo jednak każdy zasługuje na drugą szansę, prawda? No dobrze, nie każdy, ale większość, jeśli faktycznie dostrzegamy ewidentne zmiany. Za duży plus „Złej Miłości” uważam utrzymany przez cała książkę sekret, wychodzący na jaw dopiero pod koniec. Byłam wręcz zdumiona rozwiązaniem tej sprawy. Powieść, choć posiada parę wad, jest dobra i mogę z ręką na serduszku zachęcić do jej przeczytania. Myślę, że tematyka trudnej, dość skomplikowanej miłości, cięższej do opanowania relacji, wciąż pozostaje tym, o czym my, kobietki, lubimy sobie poczytać. „Zła Miłość” to godne polecenia New Adult, dlatego polecam i życzę udanej wizyty u ciotki Susan i jej córki Lori!

Recenzja Arystokratki J.:

Cześć, Kochani! Na dziś mam dla Was książkę Samanthy Louis. Powiem Wam, że powieść nie do końca mnie porwała w obroty. Zabrakło jej czegoś, być może tego ognia, który wciągnąłby do lektury bez reszty. Muszę przyznać, że autorka naprawdę dobrze opisuje emocje, dzięki czemu da się w nie wczuć, da się je zobaczyć pomiędzy głównymi bohaterami: Cassie i Deanem, czy nawet pomiędzy Cassie i wrogo do niej nastawioną kuzynką.

„Długo na to czekałam, każda komórka we mnie krzyczała, y mnie dotknął, drżałam w oczekiwaniu, a w duchu modliłam się by wreszcie to zrobił, by mnie w końcu pocałował”

Czytając „Złą miłość” zauważyłam jakoby inspirację książką „Zły Romeo” Leisy Rayven, jednak było to chwilowe odczucie przy niektórych fragmentach. Powieść przeczytałam w mig. Zabrakło mi jednak większej akcji, takiego powera, który pchnąłby fabułę dalej. Była jedna scena, jeden moment, który na długo zapadł mi w pamięci, a mianowicie to, gdy główna bohaterka wracała samochodem z Deanem i Lori do domu i próbowali ją po cichu przemycić do pokoju przez okno. Ta scena rozbawiła mnie, ale i zastanowiła do czego zdolna jest młodzież, by tylko postawić na swoim.


Po części nie rozumiałam zachowania Cassie, która by sobie ulżyć, zapomnieć o mężczyźnie, do którego coś poczuła, uciekała w ramiona innych facetów. Oczywiście starałam się zrozumieć jej ból, który czuła po stracie ukochanego, ale wybrany przez nią sposób nie był zbyt dobry. Strata Deana zmieniła ją do reszty w zupełnie inną dziewczynę tak niepodobną do jej dawnej romantycznej wersji. Co się dzieje, gdy oddamy komuś serce, a ten postanowi zmiażdżyć je dość ostro? Przechodzimy wewnętrzną metamorfozę i nie da się nas poznać. Dawną Cassie poznajemy, kiedy zaczyna studia i to na nich spotyka miłość swojego życia, Deana, któremu oddaje znaczną część siebie. Cassie nie tylko traci Deana, ale i swojego ojca, który odszedł od rodziny. 

„Jego troskliwy ton łamał mnie jeszcze bardziej. Nie umiałam go rozszyfrować, nie rozumiałam, w co pogrywa, ale poddałam się, w końcu to był Dean, chłopak, któremu oddałam serce”

W kwestii głównego bohatera to trudno mi było zrozumieć, co nim kierowało, poza tym, że nie chciał krzywdzić Cassie i po prostu uciekł od niej. Uczucie jednak nie ustało, nie znikło. Dean wciąż je w sobie miał, bo nie potrafił zapomnieć o dziewczynie. Gdy zobaczył co, a właściwie jaką krzywdę jej zrobił, było za późno, bo dziewczyna zmieniła się nie do poznania. Kiedy widział ją z innym, wariował z zazdrości, nie potrafił znieść myśli, że mogłaby być z kimś innym.

„Cały tłumiony ból powrócił i ścisnął mnie od środka, mocno i bezlitośnie. Wywrócił żołądek do góry nogami, aż zabrakło mi tchu. Fala intensywnych uczuć i emocji przelała się przez moje ciało niczym tsunami. Zagryzłam wargę, silnie, by się nie rozsypać, by nie pokazać, co tak naprawdę działało się ze mną na jego widok”

„Zła miłość” to druga książka autorki, która zadebiutowała pozycją „Chłopak, który pokazał mi jak żyć”. Autorka pokazała czytelnikowi kawałek swojego świata i pozwoliła mu się w nim zanurzyć bez reszty. Historia Deana i Cassie jest jedną z tych, które zabierają czytelników w swoje uczucia. „Zła miłość” to dobre New Adult, które czyta się naprawdę bardzo szybko, a bohaterowie dostarczają niezłych wrażeń. Dla mnie zabrakło ognia, ale dobrze mi się ją czytało. Nie do końca polubiłam główną bohaterkę i bohatera, ale za to polubiłam kuzynkę Cassie: Lori, która niesiona żalem i bólem do Cassie znienawidziła ją. Kibicowałam jej, by w końcu doszła do porozumienia z kuzynką. Nie umiałam nadążyć za Cassie, i z tym całym odgrywaniu się na chłopaku, który ją zranił.

„Wpoiłam się w dusze Deana, w jego serce i umysł. Byliśmy jednością, jednym oddechem, jedną egzystencją, jedną duszą, żyjącą w dwóch ciałach”


Z ręką na sercu mogę polecić „Złą miłość”, która poruszyła mnie i pokazała, że nawet ta najtrudniejsza miłość nie jest zła ani niepotrzebna. Czasem potrzebujemy czasu, by zobaczyć swe błędy i nauczyć się ich nie popełniać. Miło spędziłam czas, czytając tę pozycję i jeżeli temat trudnej miłości jest w waszych gustach to koniecznie sięgnijcie po „Złą miłość”!


Samancie ogromnie dziękujemy za możliwość patronatu tej powieści i przeczytania jej. Jest wyjątkowa i na pewno zapadnie nam w pamięci! Życzymy kolejnych wydawniczych sukcesów, niechaj Twoja półka zapełni się Twoimi własnymi książkami!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wywiad z autorkami "Planu Huberta"!

Ewelina Kluss i Marta Prokopek-Pyśk to debiutujące autorki, które zawodowo zajmują się obszarem zarządzania zasobami ludzkimi. Uzyskały ...

Copyright © 2016 Arystokratki spod księgarni , Blogger